Przejdź do głównej treści

Sieć dla wszystkich — 37 lat od propozycji Berners-Lee

Dokładnie 37 lat temu, 12 marca 1989 roku, Tim Berners-Lee złożył swojemu przełożonemu w CERN dokument zatytułowany Information Management: A Proposal. Szef napisał na pierwszej stronie: „Mgliste, ale fascynujące". Tak zaczęła się sieć WWW. Nie jako projekt wojskowy, nie jako platforma komercyjna — jako propozycja lepszego zarządzania wiedzą w jednej organizacji naukowej. A potem rozrosła się na cały świat.

Berners-Lee od początku mówił: „This is for everyone" — sieć jest dla każdego człowieka. To zdanie wyświetlił na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku. Miał na myśli dosłownie wszystkich: niezależnie od kraju, języka, urządzenia, sprawności. Dlatego protokoły HTTP i HTML zostały zaprojektowane jako otwarte standardy — żeby nikt nie musiał płacić licencji i żeby każdy mógł budować na tym samym fundamencie. Dostępność nie była dodatkiem do sieci. Była wpisana w jej DNA.

Trzydzieści siedem lat później wiemy, jak daleko ta wizja rozeszła się z rzeczywistością. Strony blokują czytniki ekranu. Formularze nie działają z klawiaturą. Wideo nie ma napisów. Kontrast jest zbyt słaby, żeby czytać tekst w słońcu. Berners-Lee założył W3C między innymi po to, żeby pilnować tych standardów — stąd WCAG, stąd WAI, stąd dziesiątki dokumentów opisujących, jak budować sieć, która faktycznie jest dla wszystkich.

Dziś, w rocznicę tamtej propozycji, warto zadać sobie pytanie: co właściwie budujemy? Czy stronę, czy aplikację, czy usługę — dla kogo konkretnie? Dla użytkownika z szybkim łączem i nowym Macbookiem? Czy naprawdę dla wszystkich?