Rokid Glasses — okulary AR z napisami i tłumaczeniem na żywo
Rokid Glasses zdobyły nagrodę Best of CES 2025 i od razu wylądowały na mojej liście “urządzeń wartych obserwowania w kontekście dostępności”. To okulary AR ważące zaledwie 49 gramów, z wbudowanym wyświetlaczem, kamerą Sony 12 MP i procesorem Qualcomm Snapdragon AR1 Gen 1. Cena to 599 dolarów, czyli jakieś 2400 złotych — do tego wrócę.
Dla mnie najciekawsza funkcja to napisy wyświetlane bezpośrednio w polu widzenia. Osoba głucha lub słabosłysząca może rozmawiać twarzą w twarz z kimkolwiek i widzieć transkrypcję mowy rozmówcy na poziomie oczu — bez wyciągania telefonu, bez patrzenia w dół, bez tracenia kontaktu wzrokowego. To brzmi prosto, ale w praktyce to zupełnie inna jakość komunikacji niż dotychczasowe rozwiązania. Do tego dochodzi tłumaczenie w czasie rzeczywistym: 89 języków online, 6 offline, latencja poniżej sekundy. Wyobraźmy sobie osobę głuchą, która nie zna języka kraju, w którym przebywa — Rokid obsługuje obie bariery jednocześnie.
Producent chwali się też funkcją rozpoznawania obiektów i nawigacji. Asystent AI odpowiada na pytania typu “co mam przed sobą?” i potrafi poprowadzić przez Google Maps bez użycia rąk. Kuszące, zwłaszcza dla osób słabowidzących. Muszę jednak zaznaczyć: wyświetlacz Rokid wymaga sprawnego wzroku — żeby zobaczyć napisy, trzeba je po prostu widzieć. To nie jest narzędzie dla osoby niewidomej. Dla osób z resztkami widzenia sytuacja może być różna i warta indywidualnego sprawdzenia, ale nie należy traktować Rokid jako odpowiednika laski czy czytnika ekranu.
Przy okazji warto porównać z Ray-Ban Meta — okularami z kamerą i asystentem AI, które zdominowały rozmowy o “inteligentnych okularach”. Technicznie Ray-Ban Meta robią część z tego, co Rokid: rozpoznają obiekty, mówią co widzą, tłumaczą głosowo. Kluczowa różnica to brak wyświetlacza w Ray-Ban — asystent odpowiada przez głośniczek, nie wizualnie. Dla osoby głuchej to fundamentalna różnica: napisy w polu widzenia to zupełnie co innego niż komunikat głosowy, którego się nie słyszy. Poza tym — osobiście staram się unikać produktów Meta. Nie mam do nich za grosz zaufania, jeśli chodzi o prywatność i dane użytkowników. Rokid jest dla mnie po prostu ciekawszą alternatywą, niezależnie od samej specyfikacji.
Wróćmy do bariery cenowej: 2400 złotych za urządzenie konsumenckie bez żadnej ścieżki refundacji w Polsce. PFRON, NFZ, system ortopedyczny — żadne z tych okienek tu nie pasuje. Nawigacja AR wymaga dodatkowo subskrypcji. To produkt sprzedawany przez sklep internetowy, nie przez dystrybutora sprzętu rehabilitacyjnego. Interfejs samego urządzenia nie był oceniany pod kątem dostępności.
Czy Rokid Glasses to technologia asystująca? Potencjalnie tak — szczególnie dla osób głuchych i słabosłyszących. Dziś jednak to drogi gadżet konsumencki z kilkoma bardzo trafionymi funkcjami. Warto obserwować. Jeśli cena zejdzie, jeśli pojawi się otwarte API, jeśli ktoś oceni dostępność samego interfejsu — może stać się czymś ważnym. Na razie to obiecujący kierunek, a nie gotowe narzędzie.
Warto przeczytać w całości: Rokid Glasses